Feminista

Kropla drąży skałę
26 sierpnia, 2021
Własna firma
27 sierpnia, 2021

Feminista

Feministki – nie takie diablice straszne, jak je malują!

W jednej z zagranicznych telewizji przeprowadzono niedawno sondę uliczną. Zadano przypadkowym mężczyznom w różnym wieku dwa pytania. Pierwsze brzmiało następująco: Czy wiedzą kim jest feministka? A drugie: Czy umówiliby się z nią na randkę? Okazało się, że wiele panów negatywnie wyraziło swoje zdanie na temat feministek. Żadnych spotkań na kawę i wino przy świecach, bo przecież takie kobiety nienawidzą facetów, nie mają poczucia humoru i na pewno są dziwne i brzydkie. Niestety, nadal panuje ów stereotyp, wzmacniany przed media. Tymczasem w rzeczywistości bywa całkiem inaczej. Mało tego, istnieje też ktoś taki, jak feminista.

Co to jest ten cały feminizm?

Zacznijmy od tego, czym jest pojęcie feminizmu (od łacińskiego słowa femina, czyli kobieta). Chodzi oczywiście o ideologię jednocześnie określającą i uzasadniającą ważny cel, jakim jest równouprawnienie kobiet. Jednak owa definicja jest tak szeroka, że trudno szczegółowo wyjaśnić wszystkie kwestie związane z tym tematem. Niektórzy zastanawiają się, czy można do jednego worka o nazwie feminizm wrzucić także równość obowiązków. Jeżeli tak, to ten naturalny ruch (słowo pasujące bardziej niż ideologia) przyjmuje nie tylko charakter społeczny, ale również kulturowy oraz intelektualny. Pamiętamy, że jego początki sięgają poprzednich epok. Wtedy panie były uważane za margines społeczny. Nie miały praw wyborczych. Kiedy wreszcie je uzyskały, zapragnęły więcej przywilejów. Chciały realizować się zawodowo!

Zawód – właśnie to słowo powoduje wyraźne zgrzyty i problemy. Sprawia, że feministka jest obecnie negatywnie postrzegana przez część panów (a nawet pań), a feminizm nabiera pejoratywnego zabarwienia. Z jednej strony można zrozumieć, że kobiety nadal dążą do pełnej niezależności, lecz z drugiej podnoszą się głosy, że przecież nie dla nich jest praca w kopalni, służenie w armii albo siedzenie za kierownicą tira. Po pierwsze, niełatwo sobie wyobrazić młodą dziewczynę, która wykonuje takie zajęcia. A po drugie, na sto procent będzie gorsza od mężczyzny i nie poradzi sobie z czynnościami wymagającymi większej siły i odwagi. Tymczasem niejedna kobieta, która niekoniecznie związana jest bezpośrednio z ruchem feministycznym, udowodniła, że potrafi prowadzić auto ciężarowe równie sprawnie jak przedstawiciel płci przeciwnej. Nie wygląda w tym karykaturalnie i świetnie dogaduje się z kolegami z pracy. Nie taki więc diabeł straszny, jak go malują (choć i tak wiele zależy od predyspozycji psychicznych oraz fizycznych).

Znaczenie i rola feminizmu

Rola tego rucha jest bardzo ważna. Jednak, aby dokładnie zdać sobie sprawę, ile należy zawdzięczać paniom, konieczne jest cofnięcie się w czasie. Zobaczmy zatem, jak prezentowały się ogólnie wcześniejsze fale feminizmu. Co ciekawe, walka o równouprawnienia zaczęła się już w okresie Rewolucji Francuskiej. Wtedy bowiem Olimpia de Gouges napisała „Deklarację Praw Kobiety i Obywatelki” (dwa lata później pozbawiono jej głowy w sposób dosłowny), a Brytyjka Mary Wollstonecraft stworzyła „Obronę Praw Kobiet”. Mimo to o pierwszej fali feminizmu mówi się dopiero wówczas, kiedy narodził się w XIX wieku ruch sufrażystek walczących nie tylko o prawa wyborcze, lecz również o polepszenie warunków ekonomicznych, wyzwolenie spod prawnej zależności od ojców i mężów oraz zapewnienie dostępu do wyższego wykształcenia, i funkcji publicznych. Protesty przyniosły oczekiwane skutki. Mimo niechęci panów i części kobiet wiernych tradycyjnym, konserwatywnym zasadom, życie zmieniło się lepsze. W wielu państwach przedstawicielki płci pięknej mogły wreszcie głosować (w naszym kraju nastąpiło to w listopadzie 1918 roku).

W latach 60. i 70. XX wieku dziewczyny domagały się czegoś więcej. Chciały równouprawnienia na rynku pracy oraz prawa do aborcji. W USA i na zachodzie Europy jakoś łatwiej było im przekonać władze do swoich racji, ale nie wszędzie wprowadzone przepisy, dzięki którym poprawiały się warunki pracy, okazywały się w pełni respektowane. Z kolei kwestia aborcji budziła demony i nadal to robi, co widać ostatnio w naszym kraju. Jeszcze większe znaczenie w związku z feminizmem miała za to trzecia fala, jaka rozpoczęła się w latach 80. Postulaty były jasne i odważnie wypowiedziane. Chodziło w nich o równość etniczną i rasową. Mało tego, skupiano się na takich problemach, jak: podziały ekonomiczne i religijne, a nawet choroby przenoszone drogą płciową.

Feminizm zdziałał wiele dobrego, choć są jeszcze dzisiaj miejsca na świecie, gdzie batalia kobiet o równouprawnienie zawodowe, społeczne, dostęp do środków antykoncepcyjnych oraz sprzeciw wykorzystywaniu seksualnemu trwa cały czas. Trzeba więc trzymać kciuki, aby w niektórych krajach, szczególnie tych, gdzie tradycja patriarchatu i twardej ręki mężczyzn zapisana jest w świętych księgach, mężatki i panny nie siedziały zamknięte i zastraszone w ciemnych pokojach. Najtrudniejsza sytuacja jest obecnie m.in. w Afganistanie. Tam ponownie łeb podnieśli talibowie. Żaden z tych brodatych panów nie przedstawi się jako feminista, dlatego ciężko zjednoczyć się paniom, które są pod stałą kontrolą i obserwacją. Nie ma szans, że ubrane w ciemne stroje, odsłaniające tylko oczy, zorganizują się za pomocą mediów społecznościowych i zastrajkują. W takim państwie żadne „Czarne poniedziałki” nie mają szans powodzenia. Niestety, nawet głosy najbardziej wpływowych kobiet na świecie, nawołujących do równości płci, nie przebiją się przez gąszcz stojących w pozycji bojowej facetów.

Dzisiejsze feministki

Wyjaśniliśmy już co nieco o samym feminizmie. Faktycznie obraz ukazujący wyzwolone kobiety jest często zafałszowany. Współczesna feministka nie powinna od razu kojarzyć się z Kazimierą Szczuką, która w trakcie wywiadów i występów w telewizji czasem sprawia wrażenie bardzo niedostępnej, rzadko uśmiechającej się, patrzącej z góry na wszystkich chłopaków. Warto jednak poszerzyć horyzonty myślowe i nie reagować alergicznie na popularny wyraz zaczynający się od litery f. Prawda jest taka, że obecne feministki to panie w przeważającej mierze dbające o siebie, które nie tylko spędzają wolny czas na udziale w marszach i pikietach, gdzie wykrzykują agresywnie ważne hasła (choć w Polsce jedynie mocny przekaz z ulicy może trafić polityków bezpośrednio w czoło).

Okazuje się, że kobieta dążąca do niezależności może być jednocześnie piękna, ambitna oraz inteligentna. Świetnym przykładem jest chociażby znana aktorka – Angelina Jolie. Co więcej, taka dziewczyna często potrafi dobrze gotować i lubi częstować swoimi potrawami ukochanych partnerów (nie musi być przy tym przysłowiową kuchtą). Schowajcie więc uprzedzenia do szuflady. Feministka nie jest też pozbawiona poczucia humoru, jak powszechnie niektórzy próbują nam wmówić. Umie się śmiać z różnych rzeczy, choć bywa wrażliwa na dowcipy typowo seksistowskie. Można z nią porozmawiać na każdy temat, także ten dotyczący sportu, kina czy muzyki. Nie jest to kobieta, która z okularami na nosie czyta całymi dniami książki napisane przez słynne feministki, knując plan, aby raz na zawsze zniszczyć dominację mężczyzn (tzw. patriarchat). Wychodzi na imprezy, choć jest wyczulona na punkcie bezpośrednich i namolnych prób podrywania (ruch #MeToo spowodował, że panie stały się bardziej odważne w powiedzeniu słów sprzeciwu, gdy zwykły flirt zamienia się w coś na kształt molestowania). Oczywiście zdarza się, że popada w skrajności i czasem źle oceni zamiary faceta, ale lepiej, aby pozostawała czujna, szczególnie, gdy wygląda bardzo atrakcyjnie.

Feminizm w wydaniu męskim

W tym tekście już dwa razy padło słowo: feminista. Pora zatem na koniec przypomnieć, że nie brakuje też chłopaków w różnym wieku, którzy wspomagają dziewczyny w ich walce. Są to mężczyźni doskonale rozumiejący potrzeby kobiet i ich marzenia. Nie wstydzą się dyskutować o tym, jak istotne jest równouprawnienie. Dla tego typu panów feministka nie stanowi zagrożenia, nie jest osobą, która odwraca wzrok na widok dzieci, uważając macierzyństwo jako coś zbyt przeszkadzającego w karierze. Pragnie co prawda decydować o własnym ciele i mieć prawo do usunięcia niechcianej ciąży, ale to nie znaczy, że wolno nazywać ją „morderczynią”. Trzeba pojąć cały kontekst, zrozumieć daną sytuację zdrowotną, psychiczną (ofiara gwałtu), ekonomiczną itp. Feminista bez problemu wyjdzie na ulicę, aby dodać siły niewiastom przeciwnym zaostrzeniu ustawy aborcyjnej.

Jednak męski feminizm przejawia się także w prostych domowych czynnościach. Mowa o pomocy polegającej na zmywaniu naczyń, sprzątaniu, odkurzaniu, prasowaniu, wniesieniu szafki do pokoju. Taki facet, który wykonuje bez marudzenia owa zajęcia, nie czuje się lepszy od partnerki (żony, narzeczonej), wspiera ją na każdym kroku, nie dyskryminuje. Nie przypomina stereotypowego szowinisty, macho albo mizogina. Co oczywiście nie oznacza, że głęboko wierzy w dobre intencje wszystkich pań. Zdarzają się bowiem przypadki, kiedy to kobieta krzywdzi świadomie i z premedytacją mężczyzn. Jednak być może dlatego, iż sama była wcześniej prześladowana i niszczona psychicznie. Nic nie jest bowiem do końca czarno-białe. Życie bywa kolorowe, ma też często odcienie szarości.

Feminista to człowiek trzeźwo myślący. Zgadzający się ze zdaniem Barbary Nowackiej, która uważa, że „kobieta powinna być świadoma siebie i swoich praw” oraz utożsamiający się z pewnym, dawno żyjącym francuskim racjonalistą, głośno mówiącym o panujących nierównościach (był nim Nicolas de Condorcet). Taki mężczyzna nie będzie się śmiał z używanych w języku polskim żeńskich końcówek zawodów. Nigdy nie powie kobiecie, że ta wyolbrzymia i przesadza. Przeobrazi się w jej równego partnera, a nie rywala. Stanie u boku wielu dziewczyn, które nie wyrażają zgody na dyskryminację, przyjmie ich perspektywę, wysłucha, co mają do zakomunikowania. Będzie je szanował i jednocześnie piętnował rówieśników płci męskiej, którzy okropnie traktują swoje żony.

Warto zapamiętać, że feminizm nie dąży do odebrania mężczyznom ich praw i totalnego zatarcia różnic między płciami. Kobiety wyzwolone nie mają zamiaru palić kolegów na wielkim stosie, podkładając co minutę kawałki drewna. Niech te optymistyczne stwierdzenia będą dobrym podsumowaniem całego artykułu.

Rafał Szrajnert
Rafał Szrajnert
Rafał Szrajnert to doktorant (PhD) specjalizujący się w zarządzaniu i marketingu. Ukończył studia magisterskie na wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego, a także studia podyplomowe. Jest przedsiębiorcą z ogromnymi sukcesami, Oprócz własnej działalności prowadzi doradztwo biznesowe, coaching i szkolenia, szeroko znane w Polsce. Profil działalności to: -doradztwo marketingowe -konsulting marketingowy -szkolenia, kursy -doradztwo biznesowe (psychologia, coaching) -marketing (seo, reklamy CPA, PPC)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Hej, koniecznie zobacz nowy film na YouTube (piramidy finansowe w Polsce + AMBER GOLD): link

Podaj imię i adres email, aby przejść dalej

Uzyskaj dostęp do ekskluzywnych wskazówek, strategii i CASE STUDY, których nie udostępniam nigdzie indziej.
Zapisz się na newsletter.

Zapisz się i otrzymuj ciekawe informacje!

Udostępnij!